Monday, November 5, 2012

Hello from NC



Shalom,

If you want to know who Joe Smith is and how come he is our most frequent visitor, although we have never seen him, you’ll have to read to the end.
It was very sad to leave The Netherlands after so many years, locking our house door for the last time and saying goodbye to all our friends.

Jesli chcecie wiedziec, kim jest Joe Smith i jak sie stalo, ze jest najczestszym gosciem w naszym domu (mimo, ze nie widzielismy go na oczy), musicie czytac do konca. 
Smutno bylo opuscic Holandie po tylu latach, ostatni raz zamknac drzwi na klucz i pozegnac sie z przyjaciolmi...


I don't want to leave
Nie chce wyjezdzac...


A few days before the flight, we had sent 13 boxes with some of our stuff. The following day, after the driver picked them up, we received a call from the company asking which port we want it to be delivered to… you can imagine the level of trust we had in this company at this moment. More about the journey of our boxes you can read below. We wisely (a bit of self-complementing) brought our bikes to the airport, dismantled them and put them in their boxes one day before the flight. The next day Carmie and Min joined us to the airport and helped a lot with moving around with our backpacks and huge bike trolleys. We took the flight to Washington, where a nice officer at the border control checked our papers and chitchatted with us about his daughter in college; then continued by a short flight to Raleigh, North Carolina [NC] capital. We managed to fit everything to a taxi of an Egyptian guy that took us to our new place, which you can see in the pictures.

Kilka dni przed wylotem wyslalismy 13 pudel z niektorymi rzeczami. Dzien pozniej, po tym jak pracownik firmy odebral owe pakunki, otrzymalismy telefon, w ktorym zapytano nas, do ktorego portu maja one zmierzac! Wyobrazcie sobie, jak to wplynelo na poziom zaufania, ktory pokladalismy w tej firmie.. Wiecej o podrozy naszych paczek przeczytacie wkrotce. Madrze (taki autokomplement), przywiezlismy nasze rowery na lontisko juz dzien przed wylotem. Rozebralismy je na kawaleczki, spakowalismy do ogromnych pudel i zostawilismy na noc. Nastepnego dnia Carmie i Min solaczyly do nas na lotnisku i pomogly w taszczeniu plecakow, walizek i wielkich kartonow z rowerami. Nasz lot do Waszyngtonu przebiegl cudownie, gdyz nadrobilismy straty i uderzylismy w poduchy (glownie Aska). W Waszyngtonie bardzo sympatyczny pan z kontroli granicznej szybciutko przejrzal nasze papiery i rozgadal sie bardziej na temat swojej corki, ktora studiuje w Raleigh (nieopodal Durham). Do Raleigh, stolicy Polnocnej Karoliny, dolecielismy malenkim samolotem. Udalo nam sie wszystko (nawet rowery!) zmiescic do taksowki Egipskiego kierowcy, ktory pospiesznie zawiozl nas do naszego nowego domu....(spojrzcie na zdjecia)


The wheel is still detached, just on arrival
Kolo wciaz samotnie..zaraz po przyjezdzie
Unpacking
Rozpakowywanie..


Assembling the bikes
Skladajac rowery..
הפוך גוטה, הפוך
Nie wiem, co to oznacza, wybaczcie..







Guy, here is your new home...
Guy, oto twoj nowy dom...
...and your new bed
...a tu bedziesz spac



First morning
Pierwszy poranek


We spent the next few night on our mats, but there is a wall-to-wall carpet on he floor, so it was very comfortable. The first morning we rented a truck and got some stuff from one of my lab colleagues that was just moving back to Spain. It was extremely hot, humid and unexpectedly hilly. In the next few days we were busy with all the bureaucracy, and trust us, with almost 200 types of US visa, there is some paperwork to do: visa office, human resource office, internet, health insurance, non-owner car insurance (yes, if you want to have a NC driving license you need a car insurance even if you don’t own a car). This is not all yet: repatriation insurance, that guaranties that if you drop dead, someone will pay for delivering your bones back to your home country… you can be deported if you don’t have such insurance! Slowly, we started to go to the labs, work, getting to know the people and find that both labs are very nice and our colleagues are the kind we’d be happy to spend the next few years with. In general, the people around are extremely kind and warm, always friendly, talkative and willing to help. Customer service here is the best we’ve encountered; people in the bank, grocery shops or wherever, will almost grab you by the hand to serve you as a customer. We had the best conversations with out banker (almost 2 hours of discussions about issues ranging from US presidency to women shoes; I was questioning the need for more than two pairs, Asia and Stephanie [AKA, our banker] had different order of magnitude) and some nice cashiers. As you understood, we brought our bikes from The Netherlands and we cycle to work and all around, except for biweekly car rental for shopping but we are planning to buy a car. You can see some of our surrounding in the pictures (and here is a link to our house).

Pierwsze noce przespalismy na materacach, ale poniewaz jak w kazdym typowym amerykanskim mieszkaniu mamy dywan (od sciany do sciany), bylo nawet calkiem miekko. Pierwszego dnia wynajelismy ciezarowke i kupilismy podstawowe meble (do dzis owa kolekcja jest bardzo skromna) od kolegi Guy'a z pracy, ktory wracal na stale do Hiszpanii (Pozwole tylko nadmienic, czego nie ma w angielskiej wersji tego tekstu, ze okolo 20% kupionych rzeczy musielismy wyrzucic na smietnik, gdyz zapach daleko odbiegal od naszych standardow...). Bylo niesamowicie goraco, parno i niespodziewanie pagorkowato. Pierwsze tygodnie zajelo nam zalatwianie wszystkich biurokratycznych spraw, a majac na wzgledzie, ze Stany posiadaj ponad 200 rodzajow wiz, bylo tego troche...biuro wizowe, HR, ubezpieczenia zdrowotne, internet, ubezpieczenie dla nie posiadajacych samochodu (tak, nawet jesli nie posiada sie samochodu, nalezy takie ubezpieczenie wyrobic). To nie wszystko, trzeba miec takze ubezpieczenie transportu zwlok - bez tego mozna zostac deportowanym,bo kto zaplaci za przewoz naszych kosci?
Powolutku, praca w laboratorium zaczela nabierac tempa. Nasi koledzy sa bardzo sympatyczni, co daje nam nadzieje na ciekawe przezycia w nadchodzacym czasie.. W rzeczy samej, wszyscy sa bardzo mili, uprzejmi, niezwykle gadatliwi i chetni do pomocy. Obsluga klienta nalezy do chyba najlepszych na swiecie - czy to w banku, czy w jakimkolwiek sklepie. Jedne z najlepszych wspomnien mamy wlasnie z banku, gdzie Stephanie (nasz  bankier plci zenskiej) wdala sie z nami w rozmaite dyskusje, nawet w kwestii obuwia i jego ilosci (razem z Aska mialy nieco inne spojrzenie na rzad wielkosci).
Rowery przywiezione z Holandii stanowia  nasz glowny srodek transportu, za wyjatkiem co dwutygodniowego wypozyczania samochodu, dzieki czemu mozemy zrobic zakupy. Okolice mozecie "podziwiac" na zdjeciach ..:) (a tu  link do naszego domu).




The pond at Taylor's pond, our neighborhood
Staw w naszym sasiedztwie
Safety above all
Bezpieczenstwo ponad wszystko

Our neighborhood
Nasz kompleks mieszkalny

Red handle down:
no letters to take and vice verse
Czerwona flaga w dol - nie ma nic dla listonosza

The way to work 1
Droga do pracy 1
The way to work 2
Droga do pracy 2

US is preparing for the elections
Stany w oczekiwaniu na wybory

Acquaintance w/ the local politics:
"no Asia, Ryan is not Romney's last name"
Aska myslala, ze Ryan to imie Romney'a hehe



Since we've arrived to the apartment, there is something not working - usually very small issues - almost every week; the person who repairs it always leaves a note that it was repaired (but usually he has to come back at least twice or trice till it is working properly). This guy is Joe Smith.




The good: People and weather
The bad: Form DS-2019, form I-94, SSN, section 212(e), SEVIS I-901 fee etc’.
The ugly: Health insurance, dental insurance, vision insurance, repatriation insurance, non-owner insurance etc’.

Odkad przyjechalismy, zawsze cos sie psuje - zwykle chodzi o pralke, zlewozmywak albo karaluchy (tak, w tym klimacie to norma). Osoba, ktora zajmuje sie naprawa zawsze zostawia krotka notke o odbytej reperacji (aby wkrotce wrocic i poprawic swoje niedociagniecia). Ow majster klepka to niejaki Joe Smith.

Dobre: ludzie i pogoda
Zle: Form DS-2019, form I-94, SSN, section 212(e), SEVIS I-901 fee itp.
Brzydkie: ubezpeiczenie zdrowotne, dentystyczne, zwlok i wszystkie inne tego typu.

Bye/Cześć,
Asia & Guy











No comments:

Post a Comment